Magia w XXI wieku

Wieczorne nieporozumienie

Zatem jak już wiecie (jeśli przeczytaliście moje bio), dysponowałem środkami do obrony samego siebie (lub moich bliskich jeśli zaszła by taka potrzeba). Cieszyło mnie to niezmiernie. Jako dzieciak wychowywałem się w mało bezpiecznej okolicy. Czasem ktoś mnie okradł z kilku złotych, czasem dostałem w łeb za niewinność. Tak się jakoś złożyło, że nie będą już dzieciakiem nadal mieszkałem w niebezpiecznej okolicy. Parę razy myślałem, czy nie zakupić jakiegoś gazu pieprzowego. Odkąd znalazłem księgę i nauczyłem się strzelać potrzeba posiadania gazu nie była już taka pilna.

To było mniej więcej w połowie grudnia, niedaleko miejsca w którym znalazłem księgę. Po mojej prawej była w miarę ruchliwa trasa, po lewej wyludniony park. Godzina 22.30, prawie nikt tędy nie chodzi. Prawie.

Szedłem spokojnie przed siebie, trochę śniegu leżało na ziemi. Naprzeciw zauważyłem dwóch gości w puchowych kurtkach i dresowych spodniach. Przechodziłem tą drogą naprawdę wiele razy i wiele razy mijałem takich jak oni… Tym razem nie poszliśmy każdy w swoją stronę, tym razem wydarzenia potoczyły się nieco inaczej.
W momencie, kiedy się mijaliśmy na chodniku, grubszy z dwójki nagle zdecydował, że jego pięść świetnie pasuje do mojej twarzy. Nie było nawet najmniejszego ostrzeżenia, zanim się zorientowałem cios już wylądował.
Cios miał być silny, bolesny. I prawdopodobnie miałbym po nim niezłego sińca. Na szczęście Grubas spudłował mijając moją szczękę dosłownie o milimetr.
Dzięki temu udało mi się przywrócić jasne myślenie i zacząłem trzeźwo oceniać sytuację.
Po nieudanej próbie ataku na mnie drugi chłopak rzucił się na mnie z furią. Nie wiem czy chcieli mnie okraść ale można było odnieść wrażenie że są pod wpływem czegoś mocniejszego.
Drugi z atakujących miał zdecydowanie mniej ciała i pomimo puchowej kurtki widać było, że jest bardzo szczupły. Nie przeszkadzało mu to wykonać dwóch szybkich ciosów. Na szczęście również te dwa ciosy nie doszły do celu.
Zanim gruby znów zaatakował zdążył wykrzyknąć kilka słów:
- “Myślisz, że nie widziałem jak majstrujesz przy mojej furze?!”
I już wtedy sobie przypomniałem. Niestety ćwiczenie magii ma czasem skutki uboczne. Jeśli dobrze kojarzę, pewnego razu, około tygodnia wcześniej, przechodząc niedaleko udało mi się spalić gumę w oponach jednego z samochodów. Wychodzi na to, że sam sobie naważyłem tego piwa.
Kolejny młot ze strony grubego już leciał w moją stronę.
Widząc jego wielką piąchę lecącą w moją stronę niemal instynktownie starałem się dać krok w tył i się uchylić. Niestety nie zdążyłem. Ostatecznie dałem krok w tył, ale najpierw chrupnęła mi szczęka. W głowie zadzwoniło mi potężnie i musiałem podjąć decyzję – szybko i sprawnie, czy z finezją…
W głowie trzeszczało trochę zbyt mocno, żeby skupić się na zaklęciu. Jednak dzięki krokowi w tył który udało mi się zrobić miałem sekundę na wyjęcie mojego Glocka i wycelowanie w napastników.
W tym momencie para uleciała z dwóch dresów. Zgodnie podnieśli obie ręce do góry w geście poddania. Przez chwilę nie mówili ani słowa. W tym czasie w mojej głowie przestało szumieć i spróbowałem podnieść magiczną barierę, na wypadek, gdyby nagle znów chcieli zaatakować. Jedna sekunda wystarczyła aby wytworzyć tuż przed sobą całkiem silną, niewidzialną tarczę.
Dwaj napastnicy nie byli wystraszeni, nie byli również jeszcze do końca zrezygnowani. Wyglądało to trochę tak, jakby byli już kiedyś w takiej sytuacji. Ocenili, że nie zdążą odebrać mi broni zanim ich zastrzelę.
- “Nie chcę Was postrzelić, zatem grzecznie proszę abyście jak najszybciej zniknęli mi z oczu! Zamierzam być miły i nie chcę aby komuś coś się stało.”
- “Tylko żeby Ci się palec nie omsknął” – odburknął gruby wycofując się powoli. – “I nie myśl, że to koniec koleszko. Dowiem się gdzie mieszkasz i Cię zniszczę!” krzyknął gdy byli już kilkadziesiąt metrów dalej.

Jeszcze przez chwilę zastanawiałem się, czy to dobry pomysł żeby tak po prostu odeszli. Z drugiej strony nie mogłem ich odstrzelić jak kaczki. Masując sobie szczękę, pomyślałem że przydałby się jakiś czar który można rzucić natychmiast, żeby zablokować cios. Ech, magia magią, ale tak jak wspominałem, stal i proch nadal są w cenie…

Comments

Xarilion

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.